Szybki i łatwy zarobek oparty na inwestycjach, często rzekomo powiązanych ze znanymi firmami czy spółkami – tak cyberprzestępcy próbują kusić użytkowników internetu. Skorzystanie z fałszywej oferty może skończyć się utratą pieniędzy. Jak się przed tym bronić i po czym rozpoznać oszustwo? Sprawdźcie!
Widzisz reklamę inwestycji, która ma w kilka dni pomnożyć Twoje oszczędności: wpłacasz 900 zł, a otrzymujesz 10 000 zł. „Bez ryzyka” – zapewnia znana osoba na nagraniu. Oferta jest dostępna tylko dla ograniczonej liczby osób, a na stronie widzisz, że wielu już z niej skorzystało.
Wygląda na wyjątkową okazję, na którą udało Ci się trafić w ostatniej chwili. To jednak tylko pospolite oszustwo.
Niektóre platformy internetowe i media społecznościowe nie weryfikują publikowanych reklam. Oszuści wykorzystują w nich zdjęcia znanych osób i loga firm. Sugerują w ten sposób, że to te osoby lub firmy polecają inwestycję.
Za pomocą sztucznej inteligencji mogą też wygenerować film, w którym znany aktor lub dziennikarz zachwala inwestycję. Choć rozpoznajesz jego twarz i głos, nagranie jest fałszywe – ta osoba nigdy nie wypowiedziała tych słów.
Oszuści mogą również przygotować stronę o dowolnej treści i wyglądzie – choćby kopię znanego portalu informacyjnego. Artykuły o inwestycji i opinie osób, które rzekomo na niej zarobiły, mogą być w całości zmyślone.
Zyski wyświetlane na stronie platformy mogą być całkowicie zmyślone. Oszuści czasem pozwalają na małą wypłatę, by uwiarygodnić ofertę. Liczą, że dzięki temu zdecydujesz się wpłacić znacznie więcej pieniędzy.
Dlatego zanim powierzysz takiej firmie swoje oszczędności, omów ofertę z niezależnym specjalistą finansowym, którego wybierzesz samodzielnie. „Doradca” polecony w reklamie lub dzwoniący do Ciebie po wypełnieniu formularza może być częścią oszustwa.
Zaczyna się od zaciekawienia potencjalnej ofiary wyjątkowo opłacalną inwestycją w fundusze, akcje skarbu państwa lub dużych firm technologicznych. Przestępcy wykorzystują do tego wiele sposobów: fałszywe wpisy użytkowników lub reklamy w serwisach społecznościowych, reklamy w wyszukiwarkach oraz bezpośredni kontakt poprzez wiadomość SMS.
W reklamach i wiadomościach opisane są platformy inwestycyjne, za pomocą których można rzekomo inwestować w kryptowaluty lub akcje firm. Zwykle obiecywane są w nich wysokie zyski bez ryzyka utraty pieniędzy. Dla uwiarygodnienia inwestycji przestępcy często posługują się wizerunkiem znanych osób lub firm i portali biznesowych.
Po kliknięciu linku użytkownik przenoszony jest na specjalnie przygotowaną stronę przedstawiającą zalety platformy inwestycyjnej, na której trzeba wypełnić formularz kontaktowy. Następnie przedstawiciel firmy odpowiedzialnej za fałszywe oferty kontaktuje się zazwyczaj telefonicznie z potencjalną ofiarą i nakłania ją do wykonania przelewu na poczet inwestycji. Zazwyczaj nakłaniają do instalacji oprogramowania udostępniającego ekran, żeby przeprowadzić szkolenie z działania platformy. Zaczyna się od niskich kwot, a platforma jest tak zaprogramowana, żeby pokazywać wyraźne wzrosty w inwestycjach. Dzięki temu użytkownik zaczyna robić coraz większe wpłaty.
Oczywiście pieniądze nie są inwestowane, tylko przelewane na konto przestępców, więc zyski nigdy nie trafiają z powrotem do użytkownika.
Pamiętaj: jeśli jakaś oferta wydaje się wyjątkowo korzystna, może nie być prawdziwa. Dlatego nie odpowiadaj i nie reaguj na inwestycje pozornie pozbawione ryzyka, przynoszące szybki i wysoki zysk.
Zachowaj czujność, jeśli w reklamie widzisz wizerunki znanych osób, logo dużych instytucji. Użyte zdjęcia nie muszą świadczyć o tym, że te osoby czy firmy rzeczywiście promują tę ofertę.
Zanim zainwestujesz, sprawdź, czy oferta pochodzi ze sprawdzonego źródła. Przekonaj się, czy oferta widnieje na oficjalnej stronie podmiotu albo zadzwoń do tej firmy i zweryfikuj informacje.
Nie udostępniaj dalej takich ofert, jeśli nie chcesz narazić znajomych na potencjalne straty.